Ten projekt jest świetnym pretekstem, żeby zobaczyć Polskę w przekroju od Tatr po Sudety, ale też żeby nie robić z gór jednorazowego „zaliczenia”. Lubię tę listę właśnie za to, że łączy prostsze wejścia rodzinne z trasami, które wymagają już dobrej pogody, kondycji i rozsądnego planu. Poniżej pokazuję, co dokładnie obejmuje ten górski challenge, które szczyty wchodzą do gry, jak zaplanować zdobywanie bez chaosu i na co uważać, jeśli chcesz podejść do tematu naprawdę praktycznie.
Najważniejsze informacje w skrócie
- Korona Gór Polski to historyczna lista 28 szczytów 28 polskich pasm górskich.
- Nie ma obowiązkowej kolejności ani limitu czasu, więc można ją zdobywać we własnym tempie.
- W oficjalnej weryfikacji liczą się tylko wejścia od momentu przystąpienia do Klubu.
- Na start najlepiej wybierać krótsze i lepiej dostępne cele, takie jak Łysica, Ślęża czy Biskupia Kopa.
- W 2026 r. oficjalne przystąpienie do Klubu wiąże się z opłatami: 40 zł wpisowego, 5 zł za książeczkę, 15 zł za odznakę i 15 zł za wysyłkę zwrotną.
- Największą różnicę robi dobry plan regionami, a nie pogoń za wysokością samą w sobie.
Czym jest ten górski projekt i dlaczego wciąż przyciąga
To nie jest przypadkowa lista zebrana według samej wysokości. Oficjalny wykaz powstał w 1997 roku i od początku miał być zbiorem 28 koronnych szczytów 28 pasm górskich, dobranych także pod kątem dostępności i wartości krajoznawczej. Dlatego ten projekt działa bardziej jak mapa do odkrywania kraju niż jak suchy ranking metrowy.
W praktyce daje to 28 zupełnie różnych wyjazdów: od krótkiej wycieczki na Łysicę po długie, bardziej wymagające wypady na Rysy czy Babią Górę. Taki układ dobrze tłumaczy, czemu ta idea tak mocno wciąga: można ją robić latami, nie gubiąc przy tym przyjemności z samego chodzenia po górach.
Oficjalny Klub Zdobywców zachowuje historyczny zestaw nawet wtedy, gdy późniejsze pomiary pokazują inne liczby albo innego „mistrza” pasma. Dla czytelnika to ważne, bo niektóre pozycje na liście budzą dyskusje w internecie, ale w praktyce właśnie taka jest reguła tego projektu: liczy się przyjęty wykaz, a nie ciągłe przestawianie go po każdej nowej analizie.
Żeby dobrze wykorzystać ten pomysł, warto najpierw zobaczyć, jak wygląda cała lista i co z niej realnie wynika dla planowania wyjazdów.

Jak wygląda pełna lista 28 szczytów
W różnych źródłach część wysokości różni się o kilka metrów, dlatego poniżej skupiam się przede wszystkim na oficjalnym zestawie szczytów i pasm oraz na tym, co każdy z nich oznacza dla zdobywcy. To wystarczy, żeby sensownie zaplanować wyprawy bez gubienia się w drobnych rozbieżnościach pomiarowych.
| Lp. | Szczyt | Pasmo | Co warto o nim wiedzieć |
|---|---|---|---|
| 1 | Łysica | Góry Świętokrzyskie | Krótki i dobry na pierwszy kontakt z całym projektem. |
| 2 | Ślęża | Masyw Ślęży | Łatwa do połączenia z city breakiem i szybkim wyjazdem weekendowym. |
| 3 | Skopiec | Góry Kaczawskie | Niewielka, ale obowiązkowa pozycja na liście. |
| 4 | Kłodzka Góra | Góry Bardzkie | Dobry sudecki start, bez dużego obciążenia logistycznego. |
| 5 | Chełmiec | Góry Wałbrzyskie | Historyczny punkt wykazu, ważny bardziej dla tradycji niż dla rekordów wysokości. |
| 6 | Biskupia Kopa | Góry Opawskie | Dobra na rodzinny dzień w górach i spokojne wejście. |
| 7 | Lubomir | Beskid Makowski | Ciekawy cel z klimatem obserwatorium i spokojnych beskidzkich tras. |
| 8 | Szczeliniec Wielki | Góry Stołowe | Widokowa klasyka, którą łatwo połączyć z innymi atrakcjami regionu. |
| 9 | Czupel | Beskid Mały | Kompaktowa wycieczka, dobra na lżejszy dzień. |
| 10 | Waligóra | Góry Kamienne | Mniej tłoczna opcja dla osób, które lubią spokojniejsze szlaki. |
| 11 | Skalnik | Rudawy Janowickie | Świetny do łączenia z Rudawami i okolicznymi punktami widokowymi. |
| 12 | Jagodna | Góry Bystrzyckie | To bardziej dłuższy spacer niż szybki atak szczytowy. |
| 13 | Kowadło | Góry Złote | Spokojny cel, dobry dla osób ceniących mniej oczywiste pasma. |
| 14 | Lackowa | Beskid Niski | Jedno z bardziej stromych i męczących wejść na całej liście. |
| 15 | Wielka Sowa | Góry Sowie | Popularna i dobrze dostępna, dobra do połączenia z innymi sudeckimi celami. |
| 16 | Wysoka | Pieniny | Widokowy punkt w zwartym i bardzo turystycznym paśmie. |
| 17 | Orlica | Góry Orlickie | Dobry dodatek do sudeckiego weekendu. |
| 18 | Rudawiec | Góry Bialskie | Odosobniony i cichy, dla osób szukających mniej oczywistych miejsc. |
| 19 | Wysoka Kopa | Góry Izerskie | Idealna do dłuższej, spokojnej pętli w górach Izerskich. |
| 20 | Mogielica | Beskid Wyspowy | Jedna z tych gór, które dają bardzo satysfakcjonującą panoramę. |
| 21 | Skrzyczne | Beskid Śląski | Turystycznie wygodne i łatwe do zaplanowania z wyprzedzeniem. |
| 22 | Radziejowa | Beskid Sądecki | Dobry cel na dłuższy dzień w górach. |
| 23 | Turbacz | Gorce | Klasyk z przyjemnym dojściem i dużą popularnością wśród piechurów. |
| 24 | Tarnica | Bieszczady | Kultowy cel, który wielu osobom kojarzy się z pięknym finiszem górskiej drogi. |
| 25 | Śnieżnik | Masyw Śnieżnika | Solidny, całodzienny cel, który dobrze pokazuje charakter Sudetów Wschodnich. |
| 26 | Śnieżka | Karkonosze | Najbardziej rozpoznawalny szczyt z całej listy i mocny turystyczny magnes. |
| 27 | Babia Góra | Beskid Żywiecki | Piękna, ale potrafi dać w kość, zwłaszcza przy złej pogodzie. |
| 28 | Rysy | Tatry | Najwyższy punkt zestawienia i najbardziej ambitny finał całej przygody. |
Tu dobrze widać, że to nie jest ranking „od najłatwiejszej do najtrudniejszej góry”, tylko przemyślany przekrój przez polskie pasma. I właśnie dlatego ta lista działa tak dobrze jako pomysł na dłuższą przygodę, a nie jednorazowy test formy.
Skoro wiadomo już, co wchodzi do zestawienia, warto rozdzielić te szczyty według realnej trudności i wygody planowania, bo to oszczędza najwięcej czasu i nerwów.
Które szczyty najlepiej zostawić na początek
Gdy planuję takie wyjazdy, nie patrzę wyłącznie na metry. Dużo ważniejsze są podejście, ekspozycja, dojazd, sezon i to, czy szczyt da się sensownie połączyć z innymi atrakcjami w okolicy. Dlatego najrozsądniej myśleć o tej liście w trzech grupach.
| Etap | Przykładowe szczyty | Dlaczego to dobry podział |
|---|---|---|
| Na start | Łysica, Ślęża, Biskupia Kopa, Chełmiec, Czupel, Szczeliniec Wielki | Krótsze, lepiej dostępne i łatwiejsze logistycznie. Dają szybki efekt bez przeciążania całego weekendu. |
| Na środek planu | Turbacz, Mogielica, Skrzyczne, Wysoka, Wielka Sowa, Wysoka Kopa | To już pełnoprawne wyjazdy, ale nadal bez takiej presji jak na końcu listy. |
| Na koniec | Babia Góra, Lackowa, Śnieżnik, Rysy | Tutaj w grę wchodzą dłuższe podejścia, większa zależność od pogody i większy margines błędu. |
Lackowa potrafi być bardziej męcząca niż niejeden wyższy szczyt, bo krótki odcinek bywa naprawdę stromy. Z kolei Rysy są najlepszym przykładem tego, że wysoka góra nie jest tylko kwestią wysokości, ale też przygotowania, tempa i umiejętności bezpiecznego poruszania się w terenie.
Jeśli miałbym dać jedną praktyczną radę, powiedziałbym tak: nie buduj planu wyłącznie na podstawie mapy wysokości. Lepiej najpierw ustalić, które wejścia da się robić w jeden dzień, a które wymagają pełnego weekendu i rezerwy na pogodę. A przy oficjalnym zdobywaniu dochodzi jeszcze jeden ważny element, o którym wiele osób przypomina sobie dopiero za późno.
Jak zaplanować zdobywanie, żeby nie utknąć po kilku wyjazdach
Najlepiej działa podejście regionalne. Zamiast skakać po całej Polsce co dwa tygodnie, wolę układać wyprawy blokami: najpierw Sudety, potem Beskidy, osobno Tatry i Bieszczady. Dzięki temu oszczędzam czas na dojazdach, łatwiej łączę kilka celów w jednym wyjeździe i nie tracę energii na ciągłe zmienianie stylu chodzenia.
- Łącz szczyty z jednego regionu w jednej wyprawie, jeśli mapa i dojazd na to pozwalają.
- Rezerwuj dłuższe dni na Babią Górę, Śnieżnik, Tarnicę, Lackową i Rysy.
- Nie zakładaj, że „łatwy” znaczy „błahy” - zimą i przy złej widoczności nawet krótszy szlak potrafi zaskoczyć.
- Sprawdzaj warunki terenowe i zasady obowiązujące na konkretnej trasie, bo nie każdy szczyt zdobywa się tak samo.
- Rysy można zdobywać także od strony słowackiej, ale do oficjalnej dokumentacji liczy się wejście na polski wierzchołek.
- Nie odkładaj trudnych celów bez końca, bo po kilku łatwiejszych wejściach łatwo zacząć je traktować jak „zostawię na kiedyś”, a to zwykle wydłuża całą przygodę.
W praktyce ta lista nie ma limitu czasu ani obowiązkowej kolejności, więc nie trzeba się spieszyć. To bardzo rozsądne rozwiązanie, bo dobry rytm zdobywania jest ważniejszy niż szybkie, ale chaotyczne odhaczanie kolejnych gór. Właśnie dlatego formalności warto uporządkować od razu, zanim ruszysz dalej.
Co trzeba wiedzieć o oficjalnym zdobywaniu i weryfikacji
Jeśli chcesz zdobywać ten zestaw oficjalnie, wejścia liczą się dopiero od momentu przystąpienia do Klubu. To najczęstsza pułapka: ktoś ma już na koncie kilka szczytów, zapisuje się później i okazuje się, że wcześniejsze wyprawy nie wchodzą do weryfikacji. Dobrze wiedzieć o tym na początku, a nie po zapełnieniu połowy książeczki.
Na stronie Klubu w 2026 r. podane są następujące opłaty związane z akcesem:
| Element | Opłata |
|---|---|
| Wpisowe | 40 zł |
| Książeczka KGP | 5 zł |
| Odznaka klubowa | 15 zł |
| Wysyłka zwrotna | 15 zł |
Do Klubu można dołączyć już od 7. roku życia, a formularz pozwala zgłosić także kilka osób naraz. Sama weryfikacja opiera się na książeczce, więc przy każdym szczycie warto zapisać datę wejścia, wkleić papierowe zdjęcie i zdobyć pieczątkę. Zdjęcie w telefonie nie zastępuje wydruku, a pieczątka nie jest tylko ozdobą - to realny element potwierdzenia wejścia.
W wyjątkowej sytuacji, gdy zdobycie pieczątki naprawdę nie było możliwe, dopuszczalne jest dokładniejsze opisanie trasy, ale traktowałbym to jako wyjątek, a nie stały sposób prowadzenia książeczki. Gdy to ogarniesz, zostaje już tylko unikanie typowych błędów, które potrafią popsować nawet bardzo dobrą górską wyprawę.
Najczęstsze błędy, które psują tę przygodę
- Traktowanie listy jak sprintu - po kilku wyjazdach pojawia się zmęczenie logistyką i motywacja spada.
- Planowanie trudnych szczytów zbyt wcześnie - Babia Góra czy Lackowa wymagają większego rozsądku niż krótkie, niskie wejścia.
- Ignorowanie sezonu - zimą i wczesną wiosną warunki potrafią całkowicie zmienić charakter szlaku.
- Brak dokumentacji - bez poprawnie uzupełnionej książeczki łatwo stracić sens całej formalnej części projektu.
- Pomijanie dojazdu i zejścia - na papierze wszystko wygląda krótko, ale w praktyce parking, podejście i powrót potrafią zająć pół dnia.
- Mylenie historycznego wykazu z bieżącymi pomiarami - część wpisów pozostaje na liście właśnie dlatego, że to zestaw historyczny, a nie dynamicznie aktualizowany ranking.
Największą różnicę robi tu chłodna kalkulacja, a nie ambicja. Gdy nie gonisz za tempem, tylko budujesz sensowny plan, cała przygoda staje się po prostu przyjemniejsza. I tu najlepiej działa podejście, w którym góry są częścią większego wyjazdu, a nie jedynym punktem programu.
Jak zamienić zdobywanie szczytów w dobry plan na kilka weekendów
Najmocniej działa podejście „wyjazdowe”, a nie tylko „szczytowe”. Zamiast jeździć po jednym wierzchołku co weekend, wybieram bazę i dokładam atrakcje w promieniu godziny lub dwóch. Dzięki temu lista nie zamienia się w logistyczny projekt, tylko w serię sensownych, aktywnych wyjazdów.
- Świętokrzyskie - Łysica i okolice dobrze łączą się z krótkim pobytem w regionie i spokojnym spacerowym planem.
- Dolny Śląsk - Ślęża, Kłodzka Góra, Szczeliniec Wielki, Śnieżnik i Śnieżka dają świetne możliwości łączenia z Karpaczem, Polanicą czy Górami Stołowymi.
- Beskidy - Skrzyczne, Turbacz, Mogielica czy Babia Góra pozwalają budować kilka różnych weekendów bez zmiany stylu wyjazdu.
- Pieniny i Tatry - Wysoka, Tarnica i Rysy najlepiej brzmią jako mocniejsze, bardziej górskie wypady z noclegiem i zapasem czasu.
- Sudety Wschodnie - Rudawiec, Wysoka Kopa, Orlica czy Jagodna dobrze pasują do spokojniejszego, widokowego tempa.
Właśnie za to cenię ten projekt: dobrze prowadzony daje kontakt z różnymi krajobrazami Polski, nie wymaga jednego długiego urlopu i nagradza cierpliwość bardziej niż pośpiech. Jeśli podejdziesz do niego jak do serii mądrych wyjazdów, a nie testu do zaliczenia, każda kolejna góra będzie miała sens sama w sobie - i dokładnie o to w tym chodzi.